Rewolucja w "kozach"

wtorek, 28 września 2010

Autor: Jacek Ręka

Ogrzewanie piecykiem wolnostojącym dziś! Wielkość oferty dostępnych na naszym, polskim rynku kominkowym piecyków wolnostojących, żeliwnych lub stalowych tzw. "kóz" może zachwycać i przyprawiać o przysłowiowy "zawrót głowy". Jest w czym wybierać, tak patrząc pod kątem wyglądu jak i oferowanych cen. Po latach posuchy, kiedy to na rynku dominowało tylko kilka firm z podobną ofertą, dziś jej bogactwo i zróżnicowanie technologiczne jest rzeczywiście niezwykle szerokie.

fot. Cebud

fot. Cebud

Schematyczny układ podłączenia "kozy" do prefabrykowanego akumulacyjnego wymiennika ciepła (CMA) / piec Brunner podłączony do układu ceramicznych modułów akumulacyjnych CMA firmy Cebud

Schematyczny układ podłączenia "kozy" do prefabrykowanego akumulacyjnego wymiennika ciepła (CMA) / piec Brunner podłączony do układu ceramicznych modułów akumulacyjnych CMA firmy Cebud

Podłączenie "kozy" firmy Brunner do akumulacyjnego wymiennika ciepła ze schematem przepływu spalin ("krótka" i "długa" droga) - schemat. Studio Kominek

Podłączenie "kozy" firmy Brunner do akumulacyjnego wymiennika ciepła ze schematem przepływu spalin ("krótka" i "długa" droga) - schemat. Studio Kominek

Rozwija się też nieustannie oferta piecyków opalanych drobnym brykietem drzewnym tzw. "pelletami", piecyków z elektronicznym sterowaniem spalania, jak również z możliwością ogrzewania ciepłej wody do C.O. domu.
Największą jednak grupę stanowią piecyki, które tradycyjnie opalane drewnem, ogrzewają emitując ciepło przez szybę i stalowy lub żeliwny korpus. Nie ukrywajmy - często o ich zakupie decyduje po prostu niższa cena. Zwykle na tzw. "kozę" nie chcemy wydawać zbyt dużo pieniędzy, gdyż przewidujemy, że pełnić będzie ona jedynie funkcję ozdobną i pomocniczego dogrzewania, zwykle w przejściowych okresach jesienno-wiosennych.
Duży wpływ na decyzję o zakupie tego rodzaju piecyków ma również fakt, że można je przenosić "jak mebel" np. w razie przeprowadzki do innego domu. Piecyki takie zwykle nie zajmują zbyt wiele miejsca, używane są więc do ogrzewania niedużych pomieszczeń, a popularnością cieszą się także takie, które nie posiadają zbyt dużej mocy.


Gdy już je nabędziemy, w praktyce nie tylko chcemy cieszyć się ich pięknem, ale również coraz częściej i coraz bardziej nimi ogrzewać i to już nie tylko jeden pokój, ale najchętniej przynajmniej jakąś część domu. Wtedy jednak bardzo często pewną uciążliwością zaczyna stawać się konieczność zbyt częstego dokładania drewna oraz zauważalne nadmierne jego zużycie. Wielu producentów próbuje temu już fabrycznie zaradzić, wprowadzając różne nowe udoskonalenia i rozwiązania techniczne optymalizujące jego zużycie, ale niestety często wiąże się to ze zbyt dużym wzrostem ich cen.
Dlatego też zwykle próbujemy sami temu zaradzić, czy to przez ograniczanie dopływu powietrza (skutkujące jednak większym zabrudzeniem szyby), czy przez jednorazowy załadunek większego wsadu drewna do paleniska. Niestety przekonujemy się wtedy, że zbyt szybko zaczyna nam spadać sprawność urządzenia i to znacznie poniżej deklarowanej przez producenta.

Dla przykładu: Sprzedawane w Polsce żeliwne "kozy" firmy Brunner, mają zadeklarowaną moc 7 kWh i 82% sprawność, ale - uwaga! - tylko przy jednorazowym załadunku 2 kilogramowego wsadu drewna. Każde zaś przeładowanie paleniska - a z łatwością można je zwiększyć nawet 4-krotnie (do 8 kilogramów)- bynajmniej nie doda znacząco mocy piecowi, ani tym bardziej proporcjonalnie do ilości załadowanego drewna, nie zwiększy ilości uzyskanego ciepła. Spowoduje jedynie niepotrzebnie duże jego zużycie i wyrzucenie zbyt gorących spalin do atmosfery, a więc spadek sprawności pieca i przegrzanie komina. Dlatego też zasadniczym "zmartwieniem" wszystkich użytkowników tak "kóz" jak i kominków jest: co zrobić by spalając jak najmniejszą ilość drewna i dokładając go w jak najdłuższych odstępach czasu, ogrzewać jak największą powierzchnię domu.

Dlatego też tak "rewolucyjnie" skutecznym stało się (wzięte z obserwacji sposobu funkcjonowania tradycyjnego pieca kaflowego) nowe, ale niezwykle proste rozwiązanie, polegające na zastosowaniu tzw. akumulacyjnego wymiennika ciepła. W tym rozwiązaniu, "kozy" nie podłącza się już bezpośrednio do komina, lecz gorące spaliny wychodzące z paleniska przepuszcza się przez celowo ukształtowany system kanałów wymiennika. Przechodząc niejako dłuższą drogą, ulegają schłodzeniu do temperatury ok. 130 - 170 oC przy samym ujściu do przewodu kominowego, akumulując zarazem odzyskane ciepło w swojej masie. W zależności od wagi, wymiennik taki może przedłużyć okres ogrzewania nawet o dodatkowe 8 - 12 godzin, ograniczając częstotliwość załadunku do 2 - 3 razy na dobę.
Rozwiązanie to zmienia zupełnie sposób użytkowania "kozy". Tradycyjna metoda ogrzewania nią uzależniona jest od długości czasu spalania się drewna w palenisku (ok. 1 - 2 godz.). Przy zastosowaniu wymiennika, zostaje on wydłużony niemal czterokrotnie. Gorące spaliny zaś uchodzące kominem nie ogrzewają "nieba", ale odzyskane ciepło niemal w całości (80 - 90 %) pozostaje w domu. Zastosowanie tego rozwiązania na szerszą skalę praktycznie stało się możliwe dopiero po pojawieniu się na naszym rynku prefabrykowanych kształtek, z których niejako składa się "jak z klocków" akumulacyjne wymienniki ciepła.

Najlepsze z nich, produkowane z najnowszej generacji ogniotrwałych betonów szamotowych o znacznie podwyższonym ciężarze właściwym, pozwalają na zmagazynowanie ogromnej ilości ciepła, przy ograniczonej do minimum wielkości samej bryły wymiennika. Można je dlatego łatwo "ukryć" w jakiejś niewielkiej, ozdobnej formie, która stanowiąc dodatkowe tło, staje się ozdobą "kozy".
Dawniej również można było budować ciągi akumulacyjnych wymienników ciepła, ale trzeba było używać do tego zwykłej cegły szamotowej. W praktyce powstawały jednak zbyt duże konstrukcje brył i z tego powodu bardzo rzadko były realizowane.
Dzisiejsze, najnowszej generacji betony szamotowe, produkowane już wg zasady "im cięższe tym lepsze", pozwalają konstruować w sposób bardzo prosty i łatwy, bardzo małe, a zarazem bardzo ciężkie bryły. Ponadto szybki montaż i możliwość ukształtowania niemal dowolnego przebiegu ciągu spalin, to dodatkowe wielkie zalety nowych materiałów. Odpowiednio wkomponowane architektonicznie, mogą po otynkowaniu i obłożeniu kaflami lub kamieniem, stanowić bardzo atrakcyjny, dodatkowy element ozdobny samego, częstokroć bardzo pięknego, piecyka wolnostojącego. Planując takie rozwiązanie użytkownicy "kozy" powinni także wiedzieć, że dobry akumulacyjny wymiennik ciepła musi równocześnie cechować się tak dobrą zdolnością odbierania ciepła ze spalin (przewodność cieplna), jak i bardzo wysoką pojemnością cieplną, uzależnioną od jego ciężaru właściwego, czyli materiału, z jakiego został wykonany i wielkości jego wagi.

Najlepsze, obecne na naszym rynku materiały, z których wytworzone są akumulacyjne wymienniki, pozwalają już odebrać i zgromadzić tyle ciepła, że przy stosunkowo niewielkiej bryle, okres grzewczy mogą "rozciągnąć" nawet na kilkanaście godzin. Jak podają ich producenci, już 50 - 70 kg akumulacyjnej masy, potrafi odebrać i zatrzymać energię cieplną powstałą ze spalenia jednego kilograma drewna.
Gdyby więc np. pojemność komory paleniska "kozy" pozwalała na jednorazowy wsad tylko 7 - 10 kg drewna, to już np. 500 kilogramowy akumulacyjny wymiennik ciepła z takich materiałów umożliwiłby uzyskanie aż 22 - 34 kWh energii cieplnej. Zastąpiłby on tym samym 3 - 4 krotny załadunek drewna do paleniska i pozwolił zabezpieczyć ogrzewanie przez okres około 6 - 8 godzin, pomieszczeń o powierzchni 70 - 90 m2. Praktycznie więc taka "koza", ale z akumulacyjnym wymiennikiem ciepła, funkcjonowałaby niemal jak z prawdziwego zdarzenia piec lub kominek akumulacyjny.
Na marginesie można by tu również dodać, że najnowszej generacji kominki akumulacyjne, które właściwie są już współczesnymi akumulacyjnymi "piecami", pełniącymi funkcję podstawowego ogrzewania domu, potrafią 2 - 3 załadunkami drewna ogrzewać już przez całą dobę dom nawet o pow. 200 m2.

Kupując zaś tanią "kozę" - niewielki piecyk wolnostojący - ale podłączając do niego akumulacyjny wymiennik, otrzymamy nie tylko wystarczającą ilość ciepła, ale nadto uzyskamy efekt emitowania ciepła jeszcze przez długi okres czasu po wygaśnięciu ognia w palenisku. Będzie to również ciepło łagodne, nieprzegrzewające pomieszczeń, a przez to dobrze dopasowane do naszych potrzeb. W ten sposób nie tylko uzyskamy potrzebne nam do ogrzewania ciepło, ale również otrzymamy je w najzdrowszej i najprzyjemniejszej dla nas formie.
Zdrowa i ciepła fala podczerwieni, korzystnie wpłynie na zdrowotne i rekreacyjnie potrzeby naszego, często osłabionego okresem chłodów, organizmu. Przy okazji uczynimy również coś dobrego dla otaczającego nas środowiska naturalnego. Dzięki dodatkowemu wymiennikowi ciepła będziemy emitować z komina spaliny o wiele bardziej "przyjazne" dla otoczenia, bo po prostu o wiele bardziej czyste.

Ponieważ wolnostojące piecyki kupujemy również wtedy, gdy przewidujemy możliwość ich przenoszenia przy ewentualnej zmianie zamieszkania, prefabrykowane wymienniki ciepła umożliwiają nam również taką "przeprowadzkę". Mogą zostać tak wybudowane, by można je w przyszłości rozebrać i wraz z "kozą" zastosować w innym miejscu.
Na koniec można jeszcze zauważyć, że choć dołożenie akumulacyjnego wymiennika ciepła niestety podnosi koszt całej inwestycji, to jednak 4-krotnie większy efekt grzewczy, wystarczająco skutecznie i szybko zrównoważy ten początkowy wydatek, tym bardziej, że samo palenie w "kozie" stanie się teraz nie tylko skuteczniejsze, ale i o wiele bardziej przyjemne i komfortowe.


<< Wstecz do: Technologie

Zaloguj się, by skomentować

Aby dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Skorzystaj z formularza, by się zalogować lub utworzyć nowe konto.

Formularz logowania

Podaj swój login i hasło aby się zalogować:
Zaloguj się

Komentarze użytkowników

Brak komentarzy
Kwartalnik Kominek

Kominek

Kominek - salony partnerskie

Kwartalnik kominek 3/2014

Nowy numer już w sprzedaży!

  • Kolor na start
  • Alpejska tradycja
  • Edge House
  • Fundusze unijne na OZE

O Magazynie

Kominek - salony partnerskie

Kominek to pierwsze w Polsce pismo, które kładzie tak duży nacisk na prezentacje rozwiązań aranżacji kominka i jego otoczenia. Zapraszamy do lektury.

Czytaj więcej...


Prenumerata

Kominek - salony partnerskie

Zachęcamy do prenumeraty kwartalnika "Kominek".

Teraz zamawiając cztery edycje pisma, zapłacisz zaledwie 29,90 PLN. 

 Zaprenumeruj Magazyn


Reklama
Reklama
Wioski SOS


© Copyright Media United Sp. z o.o. | 2006 - 2014