Wodtke wokól kominka

Wokół kominka

Ponadczasowa kultura ognia – ogrzewanie wody

autor: Maciej Burdzy

Czas na omówienie dawnych i współczesnych rozwiązań ogrzewania domów lub podgrzewania wody, tej niezbędnej do utrzymania higieny osobistej, jak i płynącej w rurkach i grzejnikach dla naszego komfortu cieplnego.  

00000963.jpgpin
Zobacz całą galerię

Dziś nikogo nie dziwi pojęcie techniczne jakim jest centralne ogrzewanie, choć około 150 lat temu pomysły z tym związane dopiero raczkowały. Współczesne systemy grzewcze i ich nazewnictwo wywołują zawrót głowy u ludzi „starej daty”. Dla młodszego pokolenia urządzenia typu kolektory słoneczne, pompy powietrza i kotły kondensacyjne, a także fotowoltaika zagościły już na stałe w świadomości oraz w ich nowo budowanych domach. Także producenci i pomysłodawcy nie zamierzają na tym poprzestać i wciąż przedstawiają nowe oraz ulepszone systemy. Podobnie jest z tzw. kominkami z płaszczem wodnym oraz ich braćmi, czyli wodnymi piecykami wolnostojącymi, bez zważania na to, czy są opalane drewnem czy granulatem drzewnym, a które w ofercie wielu firm zduńskich i kominkowych znajdują się już od blisko dwudziestu lat.

Początki były zgoła inne. Jak zostało wspomniane w pierwszych artykułach z naszego cyklu, historia ogrzewnictwa zaczęła się od ogniska i paleniska na środku chaty, które służyły jako źródło ciepła i domowa kuchnia, a także jako sposób na podgrzanie wody. Na początku wodę tę podgrzewano, a tak naprawdę gotowano w zwykłych wiszących garnkach i rondlach, by w późniejszych czasach dojść do ulepszeń w postaci wbudowanych zbiorniczków, „podków wodnych” i współczesnych płaszczów wodnych. Trwało to tak długo, aż pojawiły się rozbudowane systemy pieców kaflowych, trzonów kuchennych i kominków „wodnych”. Dziś trudno jednoznacznie opisać proces dziejowy tych zmian. Nie istnieje żadna wiadoma mi kwerenda faktów i dat z tym związanych. Możemy jedynie na podstawie wydarzeń sięgających końca XIX wieku opisać te zmiany.

Do wspomnianego końca XIX wieku istniały prawdopodobnie tylko dwie najstarsze metody podgrzewania wody użytkowej. Pierwszą z nich było wbudowywanie niewielkich zbiorniczków z kranikami (które niekiedy stosuje się do dzisiaj) w trzonach kuchennych i piecach kaflowych. Druga, na co wskazują zachowane egzemplarze, to produkcja żeliwnych podgrzewaczy łazienkowych, w różnych regionach nazywanymi termami lub piecami łazienkowymi. Takie urządzenia działały na zasadzie małego paleniska podgrzewającego wodę we wbudowanym zbiorniczku z baterią. Było to bardzo popularne rozwiązanie nawet w połowie XX wieku. Dopiero rozwój centralnego ogrzewania wyparł podobne piecyki i większość pieców kaflowych z naszych domów.

Prawdziwą rewolucję przyniosło „wymyślenie” wspomnianego systemu centralnego ogrzewania wraz z systemem rur nośnych dla wody. Sprawcą tego zamieszania był człowiek, który urodził się w 1824 roku w Kamieniu Pomorskim. Nazywał się Franz Friedrich Wilhelm San-Galli, a swoją edukację i życie zawodowe rozpoczął w Szczecinie. Po latach, w 1843 roku wyjechał do Sankt Petersburga, gdzie otworzył firmę, która na przestrzeni lat rozwinęła się w wielkie przedsiębiorstwo produkujące żeliwne sejfy, elementy konstrukcyjne, rury, a także piecyki i wsady kominkowe. W 1855 roku wynalazł system centralnego ogrzewania, który opierał się na sprężonej parze wodnej krążącej w systemie rur i żeliwnych radiatorów (kaloryferów). Po tym czasie nastąpiła jego produkcja, która na zawsze zmieniła świat. W ten sposób, zmienił się system grzewczy, który ze względu na komfort użytkowania zmienił zwyczaje w ogrzewaniu. W dniu śmierci wynalazcy w 1908 roku, centralne ogrzewanie było już rozpowszechnione na całym świecie. Nie było już potrzeby budowania kilku pieców w jednym mieszkaniu, bowiem wystarczało jedno urządzenie, które w pełni zaspokajało potrzeby.

Jak czytamy w książce ”NASZ DOM. Poradnik praktyczny, gospodarczo-społeczny dla kobiety polskiej” pod redakcją Lucyny Kotarbińskiej z 1912 roku (pisownia oryginalna):

Urządzenia tego rodzaju nie są nowością ostatnich czasów w krajach polskich. W gmachach miejskich, większych dworach już w połowię ubiegłego stulecia spotykamy ogrzewanie centralne, najczęściej powietrzne, czyli t. zw. kaloryfery. I dalej wreszcie w ogrzewaniu wodnem jako ośrodek przenoszący ciepło, służy woda gorąca. Tym sposobem instalacya ogrzewania parowego lub wodnego składa się zawsze z kotła, w którym, pod działaniem płonącego paliwa (drzewa, torfu, węgla lub koksu, wreszcie: nafty), ogrzewamy wodę, aż do wytworzenia pary lub mniej. Z pieców, które są ustawione w oddzielnych pokojach i oddają ciepło pary lub wody i wreszcie z sieci rur, które doprowadzają parę lub wodę gorącą do pieców powyższych i odprowadzają wodę skroploną lub wodę ochłodzoną z powrotem do kotła. Usunięcie z pokoi mieszkalnych, sal szkolnych i.t.d. pieców zwyczajnych i zastąpienie ich jednem ogniskiem centralnem przynosi ze sobą niewątpliwe korzyści: oszczędność na opale, bezpieczeństwo od pożaru i zaczadzenia oraz lepsze wyzyskanie pomieszczenia, co w mieście, wobec szczupłości mieszkań, ma duże znaczenie.

Oprócz tego, przy ogrzewaniu centralnem osiągamy równomierność temperatury niezależnie od pory dnia i roku. Wreszcie ogrzewanie centralne daje możność nieraz korzystania z podrzędnych gatunków paliwa, nie nadających się do spalania w piecach zwykłych, np. torfu. Przyczyny te powodują rozpowszechnianie się urządzeń ogrzewania centralnego i we dworach wiejskich. Nowo wznoszone domy na wsi coraz częściej są zaopatrywane w urządzenia tego rodzaju, a i właściciele starych pałaców wprowadzają teraz to udogodnienie nowoczesne. Widzimy więc, że warunki życia na wsi zbliżają się poniekąd do warunków miejskich. Ogrzewanie centralne posiada poważne bardzo zalety, ogrzewa mieszkanie równomiernie, wyklucza zanieczyszczenie mieszkań paliwem i pyłem jego, wreszcie obsługa jest bardzo ułatwiona. Ale koszt tego sposobu ogrzewania jest bardzo znaczny, bardzo trudna naprawa w razie uszkodzenia, a nadto sprowadza zbytnie osuszenie powietrza w mieszkaniu, czego wiele osób zwłaszcza nerwowych, nie znosi. Nadto przy wadliwym urządzeniu, powietrze ogrzane, wchodzące do mieszkania, zawiera pył i posiada woń spalenizny skutkiem zwęglenia pyłu osiadającego na piecu kamery. Niewątpliwie jednak przy prawidłowym urządzeniu sposób ogrzewania za pomocą powietrza ogrzanego jest jednym z lepszych.

Od tego czasu obok tradycyjnych pieców i kominków oraz trzonów kuchennych i wolnostojących piecyków pojawiły się kotły centralnego ogrzewania, które opalane drewnem i węglem zaczęły wypierać wyżej wymienione rozwiązania. Już na początku wieku nastąpił boom wszelkich nowych rozwiązań, który trwa do dziś. Oczywiście, nie będziemy tu omawiać szczegółów technicznych oraz systemów wspartych kotłami gazowymi, olejowymi czy elektrycznymi.

Także piece opalane drewnem, miałem, pelletami czy jakąkolwiek biomasą, choć bliższe branży kominkowej i zduńskiej nie są tematem zagadnienia. Skupimy się tylko na tym co dziś możemy zauważyć. Jak wielokrotnie wspominaliśmy kultura ognia zatoczyła koło, od roli priorytetowej po ledwie zauważalną, ponownie staje się czymś ważnym dla ludzkości. Sytuacja ta dotyczy wypieranych od początku XX wieku pieców kaflowych i marginalizowanych kominków. Natomiast od lat 80. XX wieku ich rola ponownie stała się znacząca.

Nikt w normalnych warunkach nie grzeje już wody do kąpieli nad ogniskiem, nie dotyczy to rzecz jasna wypadów plenerowych. Mały zbiorniczek na wodę w kuchni kaflowej, wydaje się rozwiązaniem wygodnym, jednakże nie zaspokaja potrzeb ogrzania domu. Popularnym zaś rozwiązaniem jest tzw. „podkowa wodna”, która zamontowana pod płytą kuchenną jest w stanie ogrzać niewielki domek, a z całą pewnością dostarczyć ciepłą wodę dla całej rodziny. Takie rozwiązanie nierzadko można spotkać w piecach kaflowych. W obu tych sytuacjach wystarczy prosta instalacja hydrauliczna z buforem (bojlerem) i zabezpieczeniem w postaci naczynia wzbiorczego otwartego. Rzadko spotyka się piecyki łazienkowe, przy wyborze łatwiejszych rozwiązań, choćby elektrycznych przepływowych, takie piecyki są archaizmem.

Za to dość częstym współczesnym rozwiązaniem, choć podobne systemy były już znane w latach 20. XX wieku, są piecyki z płaszczem wodnym, potrafiące ogrzać niewielki dom. W ofercie współczesnych producentów są to urządzenia na drewno, brykiet i granulat drzewny. Jeszcze częstszymi i w zasadzie podobnie działającymi urządzeniami są wodne wkłady kominkowe, które można zabudowywać w każdym stylu architektonicznym. Ich dominacja chwilowo przesunęła się na drugi plan, bowiem na pierwsze miejsce ponownie wróciły kominki konwekcyjne, a za nimi dzielnie kroczą akumulacyjne pieco-kominki. Te rozwiązania przy odpowiednim projekcie i wyposażeniu w postaci wszelkich nasad i w połączeniu z buforami mogą spełniać podobną rolę, ogrzewać dom i dawać odpowiednią ilość gorącej wody użytkowej. Dziś wybór i możliwości dostępnych palenisk są nieograniczone, a usprawnienia techniczne dają komfort, bezpieczeństwo i co dawniej było mankamentem, także czystą szybę.

W historii zduństwa niewiele można wymyślić. Jak mówią niektórzy: wszystko już było, zmieniają się tylko materiały, kształty, rozwiązania, ale wciąż wracamy do przeszłości, bowiem kultura ognia jest ponadczasowa.

Przedwojenny plakat JUNKERS. il. Junkerspin
Schemat centralnego ogrzewania domu American Radiator Company "Radiation and decoration" wydane w 1905 rpin
Schemat centralnego ogrzewania domu  Sears, Roebuck and Co. "Modern Heating Systems" 1917 r.pin
Uproszczony schemat ogrzewania opublikowany w czasopiśmie Deutsche Bauzeitung 1926 r.pin

Komentarze (0)

Zaloguj się aby skomentować artykuł
Zaloguj się
facebook Twitter Google+

Nasi partnerzy

Kominki polski
Pasywny Budynek
IntelEko.pl
Ogrzewnictwo.pl
Kominek