Wodtke wokól kominka

Wokół kominka

Ponadczasowa kultura ognia – piece kaflowe

autor: Maciej Burdzy

Niewiele jest chyba osób, których ogień nie zachwyca. Oczywiście, nie mamy tu na myśli pożarów i jego skutków. Chodzi raczej o atawistyczne uwielbienie dla jednego z podstawowych żywiołów. Począwszy od ogniska i grilla przez piece chlebowe i kominki, w których tańczą języki ognia, aż po elektryczne lub gazowe urządzenia, fascynujemy się tym spektaklem.  

zehendner-sch(l)üsselerlebnis.jpgpin
Zobacz całą galerię

Nie inaczej jest gdy użytkujemy piece kaflowe. Mimo ujarzmienia i zamknięcia spalanego drewna za żeliwnymi drzwiczkami, wspomniane piece, poprzez swój kaflowy płaszcz dają nieprawdopodobny komfort cieplny porównywany z energią słoneczną. Ponadto, dzisiejsze rozwiązania piecowe dają jeszcze dodatkowe bonusy, bowiem współczesna technologia zduńska umożliwiła osiągnięcie znakomitych parametrów, a także radość w postaci wspomnianego widoku ognia. Dziś takie urządzenia grzewcze nazywamy piecokominkami.

Początki były jednak zupełnie inne, pierwsze piece nie były ani ekonomiczne ani estetyczne. Pierwotnie były budowane z gliny jako spoiwa oraz kamieni jako budulca. Stanowiły podstawowe źródło ciepła i służyły jednocześnie jako grzejnik i urządzenie kuchenne. W dawnych prymitywnych domostwach, w których żyły rodziny wielopokoleniowe, a ludność nie narzekała na brak lasów i ceny dostaw, takie proste urządzenia wystarczały. Nie było też zapotrzebowania na wykwalifikowanych rzemieślników, a niezbędny budulec leżał zwyczajnie na drodze.

Jednakże, w wyniku wytrzebienia lasów zaczęto stawiać na piece bardziej ekonomiczne i akumulujące energię. Dodatkowym impulsem do postępu technicznego było duże zagrożenie pożarami, które następowały w wyniku nieszczelnych i nietrwałych urządzeń. Początek ewolucji rozpoczął się w momencie, gdy do budowy pieców zaczęto używać kafli ceramicznych. Pierwsze urządzenia budowali garncarze, którzy poza produkcją naczyń domowego użytku wytwarzali kafle garnkowe i miskowe - wykonywane na kole garncarskim, a później wykorzystywane do budowy pieców, nazwanych później kaflowymi. Piece te pojawiły się w północnej Europie, na terenach, na których w przeszłości zimy były bardzo mroźne i aby przetrwać potrzebne były urządzenia akumulujące ciepło oraz zużywające mniej opału. Pierwsze kafle zazwyczaj montowano w sklepieniu prostego pieca z otwartą komorą, otworem na zewnątrz a dnem do jego wnętrza. Nie było to najlepsze rozwiązanie, choćby z powodu ich wysokości, ponieważ stawały się izolatorem i nie kumulowały energii, a ponadto zapychały się sadzą i wymagały częstego czyszczenia.

Od XIV wieku, w związku z pojawieniem się kafli płytowych, które dwa stulecia później wyparły kafle toczone na kole, piece zaczęły się zmieniać. Stały się one podstawowym wyposażeniem komnat zamkowych, klasztornych i pałacowych, a później niemal każdego zamożniejszego domostwa. Dzięki rozwojowi budownictwa nastąpił znaczny rozwój rzemiosła zduńskiego i zapotrzebowania na ciepło. Od tego momentu piece kaflowe na kilka stuleci stały się standardowym i popularnym rozwiązaniem. Zmieniała się ich estetyka, a w konsekwencji wewnętrzna budowa. W połowie XVI w. pojawiły się pierwsze piece z bogatą dekoracją. Pod koniec XVIII wieku zaczęły powstawać pierwsze kaflarskie manufaktury. Kolejne zmiany nastąpiły w XIX wieku i trwały do połowy wieku XX, gdy nastąpił rozwój seryjnej produkcji. W całej Europie nastąpiła mnogość oraz unifikacja wzorów i kolorów. Pojawiły się matryce gipsowe i żeliwne, które umożliwiły produkcję kafli na szerszą skalę oraz obniżenie jej kosztów. Piece kaflowe rozpowszechniły się wśród całego społeczeństwa, a ich zewnętrzna bryła ulegająca stylom i modom stawała się misternym meblem, który zachwyca do dziś.

Początkowo, pierwsze piece kaflowe powstawały na planie kolistym, później najczęściej przybierały formę prostopadłościanu, dzięki czemu były łatwiejsze w znormalizowaniu i dawały większą powierzchnię grzewczą. Pod koniec XVI wieku rozpowszechniły się piece skrzyniowe, w których dolna skrzynia stanowiła komorę paleniskową. Do budowy wykorzystywano glinę, gruz, kamienie oraz inne materiały, często objęte tajemnicą dawnych mistrzów jak np. kreda, krew bydlęca, mocz, sieczka itp., a także żeliwne ruszty, drzwiczki, drut, blachy, szybry i kamionkowe rury. Pierwsze piece opalano drewnem i powstawały jako urządzenia komorowe i wachlarzowe.

Te pierwsze, zwane komorowymi, spotykane były zazwyczaj w rozwiązaniach skrzyniowych. Jak sama nazwa wskazuje, posiadały one dużą komorę spalania wypełniającą niemal całe wnętrze pieca. W tego typu rozwiązaniach odbywało się dolne spalanie, a dym swobodnym strumieniem uchodził do atmosfery przez komin. W teorii piec taki powinien się równomiernie i całkowicie rozgrzewać, jednakże w praktyce okazywało się, że jest to rozwiązanie paliwożerne i nieskuteczne. Opał spalał się za szybko, dlatego też dawniejsi zduni, szukając optymalnego rozwiązania, skłonili się ku piecom wachlarzowym. Te drugie, charakteryzowały się wewnętrznym układem poziomych kanałów dymowych nad komorą paleniskową, zbudowanych w systemie wspomnianego wachlarza (poziomych przegród). Pracowano nad metodą wychłodzenia spalin i zakumulowania energii, poprzez jak najdłuższą ich drogę, od komory spalania do komina. Ten system również nie spełnił pokładanych nadziei ze względu na przepalanie oraz trudności w czyszczeniu i ewolucja ogrzewnictwa poszła dalej. Podobnie było z rozwiązaniami popularnymi na terenie Niderlandów, gdzie rozwinął się piec zwany potocznie „holenderskim”, w którym zastosowano zbliżone rozwiązanie, jednakże w układzie pionowym. Tego typu piece były bardzo duże i wysokie, a ich tylna ściana była przystawiana do ściany, w wyniku czego duża część urządzenia nie brała udziału w ogrzewaniu. Ponadto nierównomiernie się rozgrzewały, niekiedy pękały i były trudne w czyszczeniu. Podobnie było z piecami kanałowo-wachlarzowymi, które łączyły obie idee. Dziś wyżej wymienione systemy są rzadkie i uznawane za niesprawne i nieekonomiczne.

Jednym z najstarszych i dość interesujących systemów piecowych, który notabene jest do dziś popularny, były tak zwane piece „ruskie” lub bliższe naszej kulturze piece „podlaskie”. Charakteryzują się one połączeniem pieca chlebowego z kuchennym i ogrzewaczem. Aż do początków XX wieku budowano je zazwyczaj z gliny i cegieł, dopiero w pewnym momencie zaczęto wykorzystywać kafle ceramiczne, które umożliwiały dużą akumulację energii i trwałość takich kombajnów. Piece te stanowiły większą część domostwa i były centralnym punktem życia, a ich konstrukcja umożliwiała gotowanie, pieczenie, ogrzewanie, a nawet spanie.

Innym bardzo ważnym dla historii zduństwa rozwiązaniem było opracowanie przez szwedzkiego arystokratę Carla Johana Cronstedta w 1767 roku nowego typu pieca kanałowego. Jego autor wynalazł i opisał zasadę działania pięciokanałowego pieca kaflowego oraz zmniejszył komorę paleniskową. Jego praca była niezwykle przydatna w późniejszych czasach, szczególnie od końca XVIII wieku i później w całym wieku XIX, kiedy rozpowszechniło się spalanie węgla. Jego idea stała się inspiracją przy rozwoju pieców kaflowych, a dostępność węgla jako podstawowego paliwa wymusiła konieczność budowania szamotowych kanałów wewnątrz pieca i zastosowania rusztów. Ten typ rozwiązań (czyli piece kanałowe), mimo różnych patentów, przetrwał najdłużej i jest popularny aż do dzisiejszych czasów.

Dość nowatorskim rozwiązaniem było opatentowane urządzenie rosyjskiego uczonego, twórcy teorii ruchu gazów, prof. Grum-Grzymajło, które ze względu na trudności w usuwaniu sadzy, nie stało się popularnym typem pieca. Ciekawym rozwiązaniem były piece autorstwa polskiego inż. Szrajbera, które charakteryzowały się m. in. metalowym pancerzem, który niestety wykluczał ewentualny remont. Podobnych pomysłów było wiele, próbowano tworzyć jak najlepszy system, jednakże w konsekwencji zwycięzcą tego biegu na długie lata zostały wspomniane piece kanałowe. Te ostatnie budowane na bazie gliny, szamotu i kafli, umożliwiają równomierne rozgrzanie urządzenia i długą emisję ciepła. W zależności od potrzeb inwestora i umiejętności zduna, buduje się kanały wznośne i opadowe. Jest to najpopularniejszy do dziś system budowy pieców kaflowych w tradycyjnej technologii.

Jednakże, jak wskazuje pokazana w zarysie historia pieców, współcześni zduni nie siedzą z założonymi rękami, lecz szukają coraz to lepszych rozwiązań. Dziś stawia się na ekonomię i ekologię. Nastąpił renesans pieców kaflowych opalanych drewnem. Kładzie się olbrzymi nacisk na bezpieczeństwo, jakość i estetykę. Dziś w dalszym ciągu spotkamy piece tradycyjne, a coraz więcej jest urządzeń wykonywanych z nowoczesnych, niekiedy prefabrykowanych elementów oraz na bazie szamotowego, żeliwnego lub stalowego paleniska. Urządzenia te działają podobnie, mogą przypominać historyczne rozwiązania z tą jednak przewagą, że przy wykorzystaniu paleniska z szybą witroceramiczną, możemy radować nasze serca widokiem płonącego ognia. Dla jednych jest to awangarda, dla innych przyszłość. Technika grzewcza oraz kultura ognia (tak jak cały świat) rozwija się i pędzi do przodu. Tylko fascynacja ogniem jest dla nas niezmienna.

fot. Zehendnerpin
Piec w budynku gildii cieśli w Zurychu, fot. Roland ZHpin
Piec do suszenia ziół - Wdzydze Kiszewskie (Kaszubski Park Etnograficzny), fot. Andrzej Otrębskipin

Komentarze (0)

Zaloguj się aby skomentować artykuł
Zaloguj się
facebook Twitter Google+

Nasi partnerzy

Kominki polski
Pasywny Budynek
IntelEko.pl
Ogrzewnictwo.pl
Kominek